Przeskocz do treści

Wszyscy jesteśmy świadomi, choć staramy się o tym nie myśleć, jak ciężka staje się sytuacja rodziny, w której dotychczasowa głowa rodziny, ulega wypadkowi w pracy bądź co najtragiczniejsze – traci w niej życie. Poza ogromną traumą jaką przechodzą wszyscy jej członkowie, prędzej lub później nadejdzie widmo kolejnej katastrofy – finansowej. Dzieci nie mając odpowiednich warunków często opuszczają się w nauce, oraz przyswajają zachowania patologiczne. Mógłbym pisać dalej, lecz każdy z nas zna mniej więcej ten scenariusz… Jestem przekonany, że każdy z nas zna przynajmniej 1 takę rodzinę w swoim otoczeniu.

Niestety wszystkim pomóc nie możemy. Ale możemy pośrednio pomóc kilku takim rodzinom, przekazując środki na edukację dzieci z tych rodzin. Aby to zrobić, nie musimy obecnie nawet wychodzić z domu. Pomyśl o tym, składając zeznanie podatkowe za 2019 rok.

ROBOTNICZA FUNDACJA EDUKACYJNA w POLKOWICACH jest organizacją pożytku publicznego, upoważnioną do otrzymywania 1% Państwa podatku. Wiemy jak efektywnie wykorzystać te pieniądze. Nasze dziłania są w pełni transparentne i przejrzyste. Każda wydawana złotówka oglądana z 2 stron.

Do poważnego wypadku doszło dziś po południu w kopalni Polkowice-Sieroszowice. Ranny górnik został przetransportowany śmigłowcem LPR do szpitala we Wrocławiu. Jego stan jest poważny. Lekarze walczą o jego życie. 

Do wypadku doszło o godz. 14:58 na oddziale G 33 kopalni Polkowice-Sieroszowice. Górnik został zabrany przez załogę Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i przetransportowany do szpitala specjalistycznego we Wrocławiu.

Po godzinie 19. na dół do kopalni zjechała specjalna komisja złożona ze specjalistów z Okręgowego Urzędu Górniczego i KGHM. Komisja jeszcze nie wyjechała z kopalni, wciąż pracuje, dlatego nie możemy udzielić jakichkolwiek informacji na temat okoliczności i przyczyn tego wypadku - mówi Anna Osadczuk, rzeczniczka spółki KGHM.

Spółka nie udziela zatem żadnych informacji na temat, co tak naprawdę stało się pod ziemią i jakie są obrażenia poszkodowanego górnika. Jego stan jest bardzo ciężki. Lekarze walczą o jego życie.

źródło: miedziowe.pl / KGHM

W wyniku piątkowego wstrząsu w kopalni Rudna w Polkowicach zginął 35-letni górnik, a czterech innych zostało rannych. W KGHM Polska Miedź wprowadzono trzydniową żałobę.

Do wstrząsu w Zakładach Górniczych "Rudna" doszło przed godziną 13. Jak informuje Anna Osadczuk z biura prasowego KGHM Polska Miedź, wstrząs miał siłę tak zwanej "górniczej szóstki".

Z pierwszych informacji przekazywanych - po godzinie 13 - przez biuro prasowe KGHM wynikało, że dwóch górników było poszukiwanych. Z mężczyznami nie było kontaktu. Kilkanaście minut później ratownikom udało się zlokalizować jednego z nich. - Jest z nim kontakt. Prawdopodobnie ma obrażenia nogi - poinformowało biuro prasowe KGHM.

Jeden górnik nie żyje, czterech rannych

Z kolei po godzinie 14 trzech poszkodowanych górników było już na powierzchni. Tam mieli zostać poddani kolejnemu badaniu lekarskiemu. Czwarty z górników był transportowany na górę. Przed godziną 15 przekazano natomiast informację, że piąty z mężczyzn zginął pod ziemią. - Miał 35 lat, osierocił dwoje dzieci, pracował w ZG Rudna od 2007 roku - czytamy w komunikacie KGHM Polska Miedź. Prezes miedziowej spółki wprowadził trzydniową żałobę we wszystkich oddziałach KGHM.

Prokuratura Rejonowa w Lubinie wszczęła własne śledztwo w sprawie śmiertelnego wypadku w kopalni Polkowice-Sieroszowice. Śledczy zbadają, czy do tragedii nie przyczyniły się osoby z nadzoru i czy doszło do niedopełnienia obowiązków wynikających z przepisów BHP. Odrębne postępowanie prowadzą także Wyższy Urząd Górniczy w Katowicach i Państwowa Inspekcja Pracy. 

Do tragedii w kopalni ZG Polkowice-Sieroszowice doszło późnym wieczorem w piątek, 5 lipca. Wyższy Urząd Górniczy ustalił, że do wypadku doszło w komorze K-18, pomiędzy pasem P-17 i P-18, na poziomie 1100 m. Dwaj górnicy wykonywali prace przy rurociągu odwadniającym.
Wtedy doszło do opadu skał stropowych. WUG ocenił wstępnie, że doszło do samoistnego obwału skał.
Bryły skalne przysypały operatora wozu SWOI-1.7 i pomocnika samojezdnego wozu obudowy indywidualnej SWOI. Niestety w wyniku tego zdarzenia śmierć na miejscu poniósł 40-letni operator. Drugi z mężczyzn doznał obrażeń i obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim.

W sprawie tego wypadku własne śledztwo prowadzi lubińska prokuratura. - Postępowanie prowadzone jest głównie pod kątem ewentualnych naruszeń odpowiedzialności osób. Badamy, czy do tego wypadku przyczyniły się osoby z nadzoru i czy doszło tutaj do niedopełnienia obowiązków w zakresie przepisów BHP. Równolegle do czynności prokuratury swoje czynności prowadzi Okręgowy Urząd Górniczy we Wrocławiu oraz Państwowa Inspekcja Pracy. W zależności od poczynionych ustaleń i zgromadzonego materiału dowodowego będą podejmowane dalsze nasze czynności w tej sprawie - mówi Magdalena Serafin, prokurator rejonowy w Lubinie.

Od początku tego roku w kopalniach Polskiej Miedzi zginęły cztery osoby.

źródło: miedziowe.pl

Do silnego wstrząsu doszło w dniu 05.07.2019r. na oddziale G-7 kopalni ZG Rudna. Pięciu górników zostało rannych, wszyscy zostali wydobyci już na powierzchnię i trafili do szpitali w Lubinie. Na szczęście nie doznali poważniejszych obrażeń ciała. Tymczasem dwie godziny później w ZG Polkowice - Sieroszowice doszło do oberwania się skał. Tam ratownicy poszukiwali przysypanego operatora. Niestety mężczyzna nie żyje. Był mieszkańcem Głogowa, osierocił jedno dziecko. 

Do wstrząsu w Zakładach Górniczych Rudna doszło o 20.41 i był odczuwalny niemal w całym regionie Zagłębia Miedziowego. W skali górniczej była to tzw. ósemka. Wiadomo, że pod ziemią uwięzionych było pięciu górników. Wszystkich udało
się wydobyć na powierzchnię. Jak powiedziała nam Lidia Marcinkowska-Bartkowiak z Centrali KGHM-u, wszyscy poszkodowani zostali przetransportowani do szpitali w Lubinie. Ich stan zdrowia jest stabilny, mają drobne złamania i powierzchowne rany.

Około 22. w innej kopalni Polskiej Miedzi - Zakładach Górniczych Polkowice-Sieroszowice doszło do obwału skał. Niestety skały przysypały pracującego operatora maszyny do stawiania obudowy hydraulicznej. - Ratownicy zlokalizowali miejsce, w którym znajduje się poszkodowany górnik, ale niestety wciąż nie mają z nim żadnego kontaktu - mówiła nam Lidia Marcinkowska-Bartkowiak.

Niestety przysypany górnik nie żyje. Miał 40 lat, był mieszkańcem Głogowa, osierocił jedno dziecko. Do wypadku doszło na szybie SW-1. W związku z tragedią władze spółki KGHM ogłosiły w oddziałach trzydniową żałobę.

Zarząd Związku Zawodowego Górników w Polsce przy KGHM Polska Miedź S.A. składa rodzinie szczere wyrazy współczucia.

Secured By miniOrange