Podano przyczynę śmierci górnika.

Bezpośrednią przyczyną zgonu 24-letniego górnika z Polkowic było zachłyśnięcie się szlamem. Wcześniej mężczyzna stracił przytomność i upadł na ziemię. Takie są ustalenia prokuratury po uzyskaniu wyników sekcji zwłok. To jednak nie zamyka śledztwa. – Będą badane wszystkie okoliczności i przyczyny tego zdarzenia. Sprawdzimy, jak przestrzegano zasady BHP w miejscu pracy zmarłego górnika i jego zdolność do wykonywania pracy – usłyszeliśmy w prokuraturze.

Przeprowadzona sekcja pozwala przypuszczać, co tak naprawdę stało się feralnej soboty, 7 października na oddziale G-25 kopalni ZG Rudna. 24-letni górnik, mieszkaniec Polkowic, nie wyjechał na powierzchnię po zakończeniu pierwszej zmiany. Rozpoczęto poszukiwania. Niestety nazajutrz, po godz. 17 odnaleziono jego ciało.

– Przeprowadzona sekcja zwłok górnika wykluczyła istnienie jakichkolwiek obrażeń ciała. Jako bezpośrednią przyczynę zgonu, biegły lekarz z zakresu medycyny sądowej wskazał zachłyśnięcie się treścią szlamową. Podczas badania sekcyjnego ustalono, że doszło do zasłabnięcia Mateusza W. wskutek tego przewrócił się i upadł na podłoże i wówczas doszło do zachłyśnięcia się tą substancją, która znajdowała się na podłożu, a więc tą treścią szlamową. Dotychczasowe badania nie pozwoliły jednak biegłemu wskazać bezpośrednią przyczynę zasłabnięcia. W tym zakresie niezbędne jest przeprowadzenie kilku dodatkowych badań – mówi Lidia Tkaczyszyn, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy. 

Zdolność do wykonywania pracy przez 24-letniego górnika będzie jednym, ale nie jedynym wątkiem prowadzonego śledztwa. – Będą badane tutaj wszystkie okoliczności i przyczyny tego zdarzenia. Sprawdzimy przestrzeganie zasad BHP w miejscu pracy tego zmarłego górnika. Śledztwo zostało dopiero wszczęte i będzie kontynuowane do czasu wyjaśnienia wszystkich okoliczności tego zdarzenia – dodaje prokurator Tkaczyszyn. 

Tragicznie zmarły górnik pracował w kopalni niespełna miesięc. Był żonaty, osierocił malutkie dziecko.

źródło: miedziowe.pl